Bardzo dobry mecz Śląska, Polpharma wciąż bez zwycięstwa

Po pewniej wygranej w Tarnobrzegu koszykarze Śląska zmierzyli się na własnym parkiecie z Polpharmą Starogard Gdański, która wciąż nie może przełamać złej passy i po raz kolejny odniosła porażkę. Dla podopiecznych trenera Budzinauskasa to już trzecia przegrana w trzech kolejnych spotkaniach. Z pierwszego zwycięstwa przed własną publicznością natomiast cieszyła się drużyna Śląska Wrocław, którą do zwycięstwa poprowadził świeżo upieczony gracz wrocławian – Nikola Malesević.

Trener Lazic postanowił dokonać jednej zmiany wyjściowej piątce Śląska i na ławce mecz rozpoczął Dominique Johnson – najlepszy jak dotychczas strzelec wrocławian. Lepiej w spotkanie weszli goście, którzy od początku szukali swoich szans w strefie podkoszowej i już w drugiej akcji meczu Cezary Trybański popisał się efektowną akcją 2+1. Śląsk grał jednak pewnie w ataku, wykorzystując dobrze dysponowanego na początku spotkania Nikolę Malesevicia, który zastąpił w wyjściowej piątce wspomnianego wyżej Johnsona. Polpharma grała agresywnie w obronie, z biegiem czasu wypychając gospodarzy na obwód i pewnie szukając w ataku Jefticia i Trybańskiego. Dwie trójki z rzędu trafił Hicks i przewaga gości zaczęła rosnąć. Gospodarze nie byli w stanie zatrzymać C-Tryba, który szybko wymuszał faule najpierw Thompsona, a potem Sulimy.  Po pierwszych 10 minutach Polpharma pewnie prowadziła 21-13, a trener Lazic miał ciężki orzech do zgryzienia jak zatrzymać świetnie dysponowanego, byłego gracza NBA.

Śląsk próbował wykorzystać fakt, że na ławce drugą kwartę rozpoczął Trybański, ale popełniał proste błędy w obronie i Polpharma wciąż utrzymywała bezpieczną przewagę. Efektownym wsadem popisał się Dominique Johnson i cała hala Orbita eksplodowała. Szybki atak świetnie napędzał Danny Gibson i po akcji 2+1 gospodarze przegrywali już tylko różnicą 2 oczek, a trener Budzinauskas szybko zareagował wracając do ustawienia z Trybańskim (8pkt,9zb) na parkiecie. Świetnie grał jednak Johnson i po jego celnej trójce, Śląsk wyszedł na pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie.  Wrocławianie zaczęli łapać swój rytm, a obrona strefowa sprawiała wiele problemów wysokim zawodnikom gości.  Polpharma kompletnie stanęła w ataku i pozwalała na kolejne łatwe wjazdy, najpierw Johnsona, a potem Malesevicia (19pkt do przerwy!). Przewaga Śląska wzrosła do 6 punktów i trener Budzinauskas musiał prosić o przerwę na żądanie. Wrocławianie opanowali walkę na dece i to pozwoliło im na spokojne prowadzenie gry i kontrolowanie wyniku spotkania.  W końcówce pierwszej połowy dobry moment zaliczył młody Jakub Parzeński i po 20 minutach Śląsk prowadził już 44-32, a goście wyglądali na kompletnie bezradnych.

Śląsk upatrując swoją szansę w obronie strefowej kontynuował defensywne poczynania skutecznie wypychając przeciwników na obwód i znacznie utrudniając zadanie Cezaremu Trybańskiemu, który po dominacji w pierwszej kwarcie znacznie gorzej poradził sobie już w drugiej. Dobrą skuteczność z przed przerwy utrzymywali wrocławianie. Skutecznymi rzutami zza obwodu popisali się Parzeński i Kikowski (7pkt na starcie trzeciej kwarty), a punkty również przynosiły dynamiczne kontry napędzane przez Johnsona. To właśnie szybkie ataki Śląska rozgrzały halę Orbita do czerwoności i pozwoliły osiągnąć najwyższe dotąd, piętnastopunktowe prowadzenie. Gości „przy życiu” utrzymywał Michael Hicks (24pkt), który dwukrotnie trafił za 3 sprzed twarzy Kikowskiego. Gracze Polpharmy zmuszeni do grania zewnętrznego robili wszystko, by ponownie zbliżyć się bliżej kosza. O dziwo udało im się to dopiero po zejściu byłego gracza NBA. Agresywne wejścia Łukasza Paula i Nikoli Jeftića pozwoliły gościom na zmniejszenie przewagi rywali nawet do siedmiu punktów. Jeftić (26pkt i 13zb) poza bardzo dobrą grą w ofensywie w samej końcówce popisał się dobrą obroną dwukrotnie, efektownie blokując Radosława Hyżego.

Gospodarze skutecznie rozpoczęli ostatnią część spotkania od trzech celnych rzutów trzypunktowych, w tym dwóch Roberta Skibniewskiego (11pkt i 3as). W końcu o sobie przypomniał Cezary Trybański, który w ciągu pierwszych czterech minut zablokował aż 3 rzuty po akcjach rywali, a w końcówce meczu jego wynik wynosił już 6 blk. W połowie 4 kwarty znacznie przyspieszyli goście, którym wciąż do nadrobienia pozostawało 15 oczek. Śląsk jednak długimi, składnymi akcjami skutecznie utrzymywał wypracowaną wcześniej przewagę. Choć gracze Polpharmy do samego końca próbowali zmniejszyć rozmiar porażki, to skuteczni pozostali wrocławianie, którzy ostatecznie wygrali 88:74.

Wynik: Śląsk 88:74 Polpharma ( 13-21, 31-11, 26-31, 18-11)

Śląsk: Malesević 19, Gibson 12, Skibniewski 11, Jonson 11, Kikowski 9, Gabiński 9, Sulima 7, Hyży 5, Parzeński 3, Thompson 2, Mroczek-Truskowski 0.

Polpharma: Jeftić 26, Hicks 24, Trybański 8, Kukiełka 7, Lekavicius 6, Vanarauskas 2, Healy 1, Wall 0, Sarzało 0, Paul 0, Radwański 0.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. doli_nski napisał(a):

    Odnieść zwycięstwo, ponieść porażkę. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Turów był blisko wygranej w Nymburku

W trzecim meczu Ligi VTB koszykarzy PGE Turów przegrał na wyjeździe z mistrzem Czech CEZ Nymburk 73:77. Była to druga...

Zamknij