Śląsk ze zwycięstwem w Tarnobrzegu

W niedzielę o godz. 18, równolegle ze spotkaniem we Włocławku, rozpoczęło się spotkanie pomiędzy Stabill Jeziorem Tarnobrzeg a WKS Śląskiem Wrocław. Zarówno ekipa z Podkarpacia, jak i drużyna wrocławska, przed tym meczem na swoim koncie miała tylko jeden punkt po 1. kolejce sezonu.

Ten pojedynek był dodatkowo wyczekiwany z powodu przyjścia do zespołu z Wrocławia dwóch nowych graczy, jakimi są Danny Gibson oraz Nikola Malesević, natomiast do gry w tarnobrzeskim Jeziorze wrócił Chaisson Allen, który przez długi czas był nieobecny z powodu urazu kolana. W ekipie gospodarzy z powodu skręcenia kostki brakowało jednak Jakuba Patoki.

Pierwsze 2 minuty meczu były niezwykle wyrównane. Drużyna gości próbowała napędzać tempo i zdecydowanie można było powiedzieć, że udawało im się to. Gospodarze wcale nie byli gorsi, ponieważ szybko na początku pierwszej kwarty, dwa trafienia za 3 zaliczył Chase Simon. Na 5:30 min do zakończenia pierwszej odsłony, zawodnik Jeziora popisał się kolejną „trójką” i chwilę później trener drużyny z Wrocławia poprosił o czas. Dwie minuty później, tarnobrzeski zespół wyszedł na dwupunktowe prowadzenie. Pod koniec tej kwarty, Andrew Fitzgerald popisał się świetnym blokiem na Dominique’u Johnsonie, a następnie dorzucił on swoje 2 „oczka”. Ostatecznie, po 10 minutach spotkania z boiska z dwupunktowym prowadzeniem schodzili gracze Śląska.

Na początku drugiej odsłony, gdy na boisku pojawił się nowy zawodnik wrocławskiej drużyny – Danny Gibson, zespół ten zwiększył swoje prowadzenie do 5 punktów. Po zaledwie dwóch minutach tej kwarty, Johnson popisał się świetnym podaniem do Krzysztofa Sulimy, który zakończył tę akcję zagraniem And One. WKS grał coraz lepiej, a gospodarze popełniali dużo błędów a piłka nie wpadała im do kosza. Wrocławska drużyna w połowie tej odsłony prowadziła aż 10-punktami. W drugiej części kwarty świetne minuty rozgrywał Paweł Kikowski. Jezioro natomiast, grało zbyt indywidualnie, żeby regularnie zdobywać punkty. Kolejne problemy tarnobrzeskiego zespołu nadeszły, gdy trzecie przewinienie odgwizdano Dawidowi Przybyszewskiemu. Dziwne było, że gdy goście zwiększali swoje prowadzenie, szkoleniowiec gospodarzy nie poprosił o czas, który zdecydowanie przydałby się jego zespołowi. Po dwóch kwartach, wrocławski Śląsk wygrywał aż 14 punktami.

W pewnym momencie trzeciej odsłony, Jezioro zaczęło grać naprawdę dobrą koszykówkę, co skutkowało odrabianiem punktów. Niestety dla tarnobrzeskich kibiców, dobry basket po stronie gospodarzy nie był obecny zbyt długo i przewaga Śląska znowu zaczęła rosnąć. Wydawało się wtedy, że to jednak goście zakończą ten mecz zwycięstwem. Milivoje Lazić dał szansę Kubie Parzeńskiemu, który zagrał całkiem dobre kilka minut. Po raz kolejny w grze Jeziora gra opierała się głównie na graczach zagranicznych a jedynym zawodnikiem, który nie odgrywał marginalnej roli w tym zespole był Krzysztof Krajniewski. Ciężko było oglądać to, co prezentują dzisiejsi gospodarze, ponieważ w każdej z akcji widzieliśmy indywidualne popisy Jeziorowców a niestety w obronie wcale nie było lepiej. Równo z syreną kończącą trzecią kwartę, Adrian Mroczek-Truszkowski trafił efektownego buzzer-beatera, który dał jego zespołowi przewagę 22 punktów!

Tarnobrzescy kibice co chwilę widzieli straty swoich graczy a atmosfera, która panowała na hali, wyraźnie mówiła, że ten mecz jest już przegrany. Już w pierwszych minutach czwartej odsłony dało zauważyć się osoby opuszczające tamtejszy MOSIR. Nic dziwnego, bowiem prowadzenie Śląska sięgało już prawie 30 punktów, a trener Marzec nawet nie miał zamiaru prosić o swój DRUGI czas w meczu. W pewnym momencie, Jezioro zaczęło zdobywać punkty znacznie zmniejszające przewagę gości. Do końca pojedynku zostało 5 minut, a prowadzenie wrocławskiej ekipy (81:67) zdecydowanie było jeszcze do odrobienia. Niestety, Jezioro popełniało zbyt wiele strat w końcówce i to WKS z Kevinem Thompsonem na czele, w tym meczu był znacznie lepszy i ostatecznie to przyjezdni wracali do domu z pierwszym zwycięstwem z ostatecznym wynikiem 89:74.

Boxscore:

Jezioro: Simon 21 pkt, 7 zb, Doaks 13 pkt, 4 zb, 3 blk, Fitzgerald 12 pkt, 5 zb, Nowakowski 10 pkt, Allen 9 pkt, Krajniewski 4 pkt

Śląsk: Johnson 17 pkt, Thompson 16 pkt, 14 zb, Kikowski 13 pkt, Sulima 9 pkt,  Skibniewski 6pkt i 5as, Gibson, Mroczek-TruskowskiGabiński 6 pkt, Parzeński 4 pkt, Malasević, Bubalo i Hyży 2 pkt

Jezioro – Śląsk 74:89 (18:20; 16:28; 17:25; 23:16)

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Falstart na inaugurację Euroligi

Dziś zespół Stelmetu Zielona Góra zadebiutował w rozgrywkach Euroligi. Na inaugurację podjął u siebie zespół, z który teoretycznie miał nawiązać...

Zamknij