Mosley lepszy niż Hosley. Czarodzieje z Wydm ogrywają Stelmet!

Do ogromnej niespodzianki doszło podczas sobotniej potyczki w ramach ósmej kolejki TBL. Gospodarze spotkania, Kotwica Kołobrzeg, niespodziewanie ograła ligowego pretendenta do tytułu Mistrza, Stelmet Zielona Góra. Miejscowi w hali Millenium rozegrali swoje najlepsze spotkanie w rozgrywkach, prezentując bardzo skuteczną koszykówkę podczas pierwszych 10 minut. Swoją drogą trzeba podkreślić, iż goście z Zielonej Góry wyglądali bardzo słabo, być może nie wystarczająco zmotywowani (?) , a do meczu przystąpili z meczowego marszu, po wyjazdowej wygranej nad greckim Panionosem.

Pierwsza kwarta rzutowała na wynik całej wczorajszej konfrontacji. Skazani na porażkę podopieczni Tomasza Mrożka zaczęli mecz od mocnego, trzypunktowego ostrzału rywala, a celne trafienia Seana Mosley’a (2x3pkt) oraz Corey’a Jeffersona (2x3pkt) zapewniły Kotwicy 7-punktowe prowadzenie (18:11). Do końca pierwszej odsłony Amerykanie zdobyli odpowiednio 10 i 8 oczek, zapewniając miejscowym 12-punktową zaliczkę (29:17).Kotwica KołobrzegPodczas pierwszych minut drugiej odsłony, przewaga Kotwicy rosła. Kolejne trafienia Wojciecha Złotego (m.in. efektowny wsad) i Corey’a Jeffersona przyniosły najwyższe prowadzenie gospodarzom (37:18). Po tych udanych akcjach nastąpiło przełamanie w szeregach przyjezdnych. Solidniejsza i agresywniejsza defensywa na obwodzie, czy pierwszy celny rzut zza łuku w ich wykonaniu (M. Cesnauskis przełamał niemoc dystansową gości) pozwoliły na zryw Stelmetu. Kolejne trzypunktowe trafienia Quintona Holey’a i Kamila Chanasa pozwoliły drużynie Mihailo Uvalina dojść rywala na 7 punktów. Na szczęście dla gospodarzy w porę przebudził się Mosley. Rzut z półdystansu i dwa celne rzuty wolne odbudowały część przewagi nad rywalem (45:36). Po chwili jednak swoje drugie, trzypunktowe trafienie w kwarcie wyprowadził Cesnauskis i prowadzenie Kotwicy stopniało do 6 oczek. Do końca pierwszej połowy jeszcze przypomniał o sobie – obserwowany przez swojego ojca – Jarosław Zyskowski Jr. (49:40).

Stelmet Zielona Góra

Do przerwy Stelmet miał wyraźne problemy z wyregulowaniem celowników, a ich skuteczność była na poziomie 37%. Goście bardzo słabo jak na pucharową drużynę wykonywali rzuty wolne, które w całym meczu wahały się na poziomie 62%. Dodatkowo ich bolączką była wysoce niezadowalająca postawa Olivera Stevića. Serb raził nieskutecznością w cały spotkaniu, pudłując spod samego kosza czy przy niższych rywalach, zapisują na koncie 1 celny przy 7 oddanych rzutach.

Trzecią ćwiartkę otworzyły bardzo udane zagrania Piotra Niedźwiedzkiego i Rafała Rajewicza. Obaj bardzo łatwo ogrywali Adama Łapetę i Piotra Stelmacha. Dzięki postawie swoich podkoszych ekipa Tomasza Mrożka odskoczyła na 15 oczek (59:45). Niedźwiedzki wykonał też swoją najlepszą akcję w sezonie, uciekając za plecy obrońcom rywala i pakując piłkę do kosza. Zagrania Marcina Sroki (dał odrobinę energii Stelmetowi, udanie wchodząc z ławki) i rzutowe przełamanie Waltera Hodge’a pozwoliły ekipie Mihailo Uvalina zostać przy nadziei dogonienia rywala w finałowych minutach potyczki (58-69).

W finałowych momentach meczu gospodarze mogli liczyć na udane zagrania Francisa Hana (zbyt łatwo uciekał za plecy swojemu kryjącemu) i precyzyjne trafienia Grzegorza Arabasa (10pkt). Gości znów próbował do lepszej gry poderwać szarpiący Walter Hodge (21pkt). Momenty świetnej gry (efektowny wsad czy celna trójka) ze stratami i „niedolotami” przeplatał Quinton Hosley.  Jednak po dwóch osobistych Cesnauskisa Stelmet był blisko rywala, bliżej niż w każdym innym fragmencie meczu (70:75). Niestety znów o sobie dała znać niska koncentracja i słaba uwaga w defensywie zielonogórzan. Kompletnie krycie Jeffersona odpuścił Hodge, a amerykański rozgrywający Czarodziei wykorzystał odpuszczenie rywala. W następnej akcji lider Stelmetu próbował odpowiedzieć trójką, ale napotkała ona obręcz..Podkoszowe wejście Mosley’a (22pkt, 9zb) po efektownym podaniu Jeffersona (18pkt i 7as) przesądziło o wyniku tego spotkania.

Kołobrzeżanom nie przeszkodził fakt, iż w pierwszych minutach ostatniej odsłony kolejno za faule spadali ich najwyżsi podkoszowi – Rajewicz i Niedźwiedzki. Granie z przymusu Marko Djurićem na centrze oraz Demetriusem Brownem na pozycji numer 4 wcale nie przyniosło utraty jakości w szeregach gospodarzy.

Podsumowując: Niżej notowani oraz dużo niżej opłacani Sean Mosley, Corey Jefferson i Piotr Niedźwiedzki (50pkt) zdystansowali zarabiających krocie Quintona Hosley’a, Waltera Hodge’a oraz Olivera Stevića (45pkt). Ci trzej ostatni trafili tylko 12 z 34 rzutów z pola. Sean Mosley zagrał najlepsze zawody w sezonie. Zawodnik Kotwicy dotychczas słynął z faktu oddania największej liczby rzutów podczas 7 kolejek PLK – 109 prób. Wczoraj imponował skutecznością – 7/12.

Wynik: 85-73 dla Kotwicy.

Najlepsi strzelcy: Mosley 22, Jefferson 18, Niedźwiedzki 10 oraz Hodge 21, Hosley 19, Cesnauskis 13.

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *