Stelmet wypunktowany przez Unics.

Początkowe minuty podczas pucharowej inauguracji Stelmetu Zielona Góra były najlepszymi fragmentami gry gospodarzy w przeciągu 30 minut spotkania z rosyjskim Unicsem. Podczas pierwszej odsłony miejscowi rozbudzili nadzieje fanów na końcowy tryumf w spotkaniu z bardzo doświadczonym na europejskim poziomie, rywalem.

Doświadczenie, ogranie, rutyna i umiejętne znajdowanie się w korzystnych pozycjach na obwodzie czy pod samą obręczą koszykarzy Aco Petrovića były uderzające dla śledzących to spotkanie kibiców m.in. na antenie SportKlubu (z komentarzem Wojciecha Michałowicza).

Ofensywne zapędy Waltera Hodge’a i Quintona Hosley’a były tonowane przez budzących z każdą minutą większy respekt w szeregach zielonogórzan, Mike’a Chatmana (17pkt, 4as i aż 6 przech.); kapitalnie swoje walory, w polu trzech sekund i na dystansie, wykorzystywał Kostas Kaimakoglou (19pkt i 5zb). Mierzący 204cm zawodnik ani raz nie pomylił się bliskiego dystansu (7-7). Z kolei i na szczęście dla gospodarzy nie najlepiej radził sobie as atutowy gości, Chuck Eidson (1-5 zza łuku, zdobywca 9pkt i 4zb).

Bolączką miejscowych były proste straty, które w koszykówce nie powinny w ogóle mieć miejsca. Podczas drugiej kwarty na ryzykowne podanie w poprzek boiska zdecydowali się Kamil Chanas, Mantas Cesnauskis i Quinton Hosley. Od tego rozpoczęło się budowanie przewagi przez gości. Ostatni wymieniony popełnił aż 7 strat. Proste błędy wykorzystali doświadczeni rywale, z miejsca uruchamiając skutecznie wykańczane kontry.

Świetne wrażenie pozostawiał 211cm kolos, Ian Vougioukas, który wykonywał przysłowiową brudną robotę w polu trzech sekund, wygrywając walkę o zbiórki, a przy okazji ogrywając centrów Stelmetu (świetne zastawianie się i dobra praca nóg dawały o sobie znać). Straty miejscowych, skuteczne kontry gości i dominacja w pomalowanym zatrzymały pucharowych debiutantów na poziomie 27 punktów, w przeciągu 2 i 3 odsłony. W tym samym czasie Rosjanie odskoczyli na 11 oczek, których podopieczni Mihailo Uvalina nie byli w stanie odrobić, w najlepszej w swoim wykonaniu, czwartej kwarcie.

Jest jeszcze druga strona całego widowiska. Bazujący na swoim doświadczeniu i ograniu w europejskich rozgrywkach podopieczni Aco Petrovića, nie grali jakiegoś fantastycznego pojedynku, popełniając jeszcze więcej strat od gospodarzy (20:15). Niestety nasz eksportowy przedstawiciel nie potrafił wykorzystać tych okazji i za bardzo znów polegał na duecie Hodge-Hosley.

Być może w poczynania Stelmetu była włożona gdzieś debiutancka trema (nie jednak w przypadku Quintona Hosley’a, który nie z jednego koszykarskiego pieca chleb już jadł;-) i to ona paraliżowała w drugiej i trzeciej kwarcie poczynania gospodarzy?

Podsumowując: wydaje się, że bez większego włączenia się do gry Kamila Chanasa (10pkt), Mantasa Cesnauskisa (5pkt), a głównie podkoszowych – tylko trzy z dziesięciu prób wykorzystał w tym meczu Oliver Stević (8pkt i 3zb) – zielonogórzanie nie będą w stanie konkurować z wyżej notowanymi rywalami. Być może to zdanie powtarzane jest bardzo często, ale jeden wartościowy podkoszowy – odnajdujący się lepiej pod atakowanym koszem – mógłby znacząco poprawić zdolności ofensywne Stelmetu.

Wynik: 74-67 dla Unicsu Kazań (22-20, 20-15, 16-12, 16-20)

Najlepsi strzelcy: Kaimakoglou 19, Chatman 17, Voigioukas 10, Eidson 9, Lyday 7 oraz Hodge 16, Hosley 13, Chanas 10, Stević i Łapeta po 8.

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Ostre lanie w Sopocie

Moment dobrej gry w drugiej kwarcie to za mało, aby powalczyć z tak silną i dobrze zorganizowaną drużyną, jak Galatasaray...

Zamknij