Trefl czwarty raz pokonał Turów.

Po raz trzeci z rzędu w rozgrywkach ligowych, a po raz czwarty w sezonie (mecz półfinału Pucharu Polski) Trefl Sopot okazał się lepszy od wicemistrza Polski PGE Turów Zgorzelec. Sopocianie, liderzy tabeli, wygrali w Zgorzelcu 87:78 po meczu emocjonującym i stojącym na dobrym poziomie.

Gospodarze byli minimalnie lepsi w walce pod tablicami (30:26), ale mieli kłopoty z zatrzymaniem kapitana Trefla – Filipa Dylewicza oraz Johna Turka. Ten pierwszy miał osiem zbiórek i uzyskał 24 punkty trafiając między innymi cztery razy zza linii 6,75 m, a amerykański środkowy zdobył 16 punktów, myląc się zaledwie raz na siedem prób rzutów za dwa punkty i raz na pięć z linii rzutów wolnych.

Pierwsza kwarta należała zdecydowanie do przyjezdnych, którzy rozpoczęli spotkanie od prowadzenia 6:0, a potem po akcjach Turka i Dylewicza mieli nawet 14 punktów przewagi (25:14). Zły początek nie zdeprymował podopiecznych trenera Jacka Winnickiego. Wejście na parkiet kapitana Konrada Wysockiego i Amerykanina Davida Jacksona, których zabrakło w pierwszej piątce, odmieniło sytuację na parkiecie.

Gospodarze w drugiej kwarcie, głównie po akcjach wyżej wymienionej dwójki, zdobyli dziewięć punktów z rzędu i w 14. minucie przegrywali zaledwie 22:25. Zawodnicy Trefla byli nieskuteczni w ataku, w czym duża zasługa broniących strefą koszykarzy PGE. Pierwsze punkty z rzutów wolnych uzyskał dla Trefla Łukasz Wiśniewski, ale chwilę później po rzucie Wysockiego z dystansu był pierwszy remis 27:27.

Wynik zmieniał się niemalże po każdej akcji. Do przerwy był remis 39:39, jeden z siedmiu w spotkaniu.

Trzecia kwarta to festiwal rzutów za trzy punkty zawodników obydwu drużyn. W ekipie PGE brylował w tym elemencie Michał Chyliński. Liderami zespołu Sopotu, który lepiej bronił strefą, byli reprezentanci Polski Łukasz Koszarek i Dylewicz. Ten pierwszy rzucił trzy razy zza linii 6,75 m (podobnie jak Amerykanin z Sopotu Vonteego Cummings), a Koszarek dwa. Rozgrywający Trefla trafił z ponad dziewięciu metrów równo z końcową syreną, co dało liderowi tabeli prowadzenie 69:61 po 30 minutach.

W ostatniej części zgorzelczanie walczyli do końca o każdą piłkę, ale Trefl kontrolował sytuację. W 35. minucie podopieczni trenera Jacka Winnickiego zmniejszyli straty do sześciu punktów (70:76). Odpowiedź Trefla była natychmiastowa. Pięć punktów z rzędu Adama Waczyńskiego oraz kosz Marcina Stefańskiego dały przyjezdnym prowadzenie 83:70 na trzy minuty przed końcem. Zawodnicy ze Zgorzelca próbowali niwelować straty rzutami za trzy punkty, ale ich skuteczność nie była już tak wysoka, jak w trzeciej kwarcie.

Wynik: PGE Turów Zgorzelec – Trefl Sopot 78:87 (13:25, 26:14, 22:30, 17:18)

Punktowali:
PGE Turów Zgorzelec: David Jackson 22, Daniel Kickert 20, Konrad Wysocki 11, Michał Chyliński 9, Ronald Moore 6, John Edwrads 4, Dallas Lauderdale 2, Michał Jankowski 2, Aarcon Cel 2, Michał Gabiński 0.

Trefl Sopot: Filip Dylewicz 24, John Turek 16, Łukasz Koszarek 15, Adam Waczyński 9, Vonteego Cummings 9, Łukasz Wiśniewski 6, Marcin Stefański 4, Jermaine Mallett 4.

Relacja za: PAP

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Śląsk wyraźnie wygrywa w Kołobrzegu. Dublety Skibniewskiego i Bogavaca.

Bardzo dobre spotkanie rozegrali w Kołobrzegu podopieczni Miodraga Rajkovića. W czwartej kolejce spotkań w dolnej szóste, grający bez kontuzjowanego Akselisa...

Zamknij