Uczeń ograł Mistrza, a Czarni AZS.

Czarne Pantery zwyciężają w derbowym pojedynku.

team logotypeteam logotype

Słoweniec Andrej Urlep, obecny szkoleniowiec AZS-u Koszalin, podejmował wczoraj w telewizyjnym pojedynku swojego byłego podopiecznego, Litiwna Dainiusa Adomiatisa. Stawką spotkania były punkty potrzebne miejscowym do zbliżenia się do Śląska Wrocław, będącego przed gospodarzami w tabeli Tauron Basket Ligi. Natomiast dla gości wygrana miała przypieczętować trzecią lokatę w lidze, przed drugą fazą sezonu. Wiadomo, iż obaj trenerzy rozpoczynają taktykę swojej drużyny od ustawienia obrony, stąd kibice liczyli na zacięte widowisko. 

Mecz od początku był rozgrywany w szybkim tempie, a każda z drużyn próbowała narzucić rywalowi swój styl gry. Udało się to dopiero gościom w drugiej odsłonie spotkania, kiedy akcje Davida Weavera i Krzysztofa Roszyka pozwoliły na udany odskok od rywala (35:24).

Ta przewaga była spowodowana odrzuceniem gospodarzy na dalszy od kosza dystans, a zmuszeni zagęszczeniem strefy podkoszowej koszalinianie próbowali za wszelką cenę wstrzelić się w rzutach zza łuku, nieudolnie rozbijając strefę gości. Kolejne cztery próby Kamila Łączyńskiego, George’a Reese’a i Igora Milicića nie trafiły do celu. W odpowiedzi Stanley Burrell i Paweł Leończyk wyprowadzili Czarne Pantery na 11-punktową zaliczkę przed przerwą . Tę kwartę goście wygrali 23:13 i jak się okazało na koniec spotkania, był to przełomowy moment potyczki.

W trzeciej odsłonie obraz gry gospodarzy nie uległ poprawie. Nieskuteczni pozostawali Amerykanie, Reese i McIntosh, na których mocno liczył trener Urlep. Wcale nie lepiej prezentowali się Dutkiewicz i Łączyński. W związku z tym łatwiej było przyjezdnym o utrzymanie przewagi. Kolejne akcje Cesnauskisa, Weavera i Białka trzymały 11-punktową przewagę (57:46).

Formą strzelcką imponował Mantas Cesnauskis, który w całym meczu pomylił się tylko raz (5/6 z gry i 15pkt).

Finałowa kwarta to jednak zryw gospodarzy, którzy za sprawą świetnie spisującego się Rafała Bigusa rozkręcali się na dobre, by w finałowej minucie meczu dojść rywala na 2 oczka. Były środkowy reprezentacji Polski odnotował 14pkt i 11zb a przy asyście Igora Milicića (5 pkt w 4kw.) zafudnował kibicom zaciętą końcówkę. Czarni przez 3 minuty nie byli w stanie przebić się przez defensywę AZS-u i o wyniku końcowym decydowała akcja McIntosha. Niestety Amerykanin zamiast rzutu z dystansu, wybrał penetrację pod kosz (być może liczył na faul) a jego drużyna zmuszona była pogodzić się z porażką (67:69)

Punktowali: Bigus 14, Montgomery 12, Reese 11 i McIntosh 10 oraz Cesnauskis 15, Burrell 13 i Weaver 10.

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Day z kontraktem w Asseco Prokomie.

Autor: Mac Quinton Day pomyślnie przeszedł trzydniowe testy w drużynie aktualnych Mistrzów Polski. Amerykański rozgrywający (185 cm wzrostu, 28 lat)...

Zamknij