Anwil wymęczył zwycięstwo w Koszalinie. Potrzebna była dogrywka.

AZS Koszalin chciał przełożyć niedzielne spotkanie z Anwilem Włocławek ze względu na problemy zdrowotne swoich graczy. Tak się jednak nie stało i mecz odbył się w pierwotnie zaplanowanym terminem. Wydawało się, że w związku z tym osłabiony AZS nie będzie w stanie nawiązać wyrównanej walki z Anwilem. Nic bardziej mylnego! Wszystko rozstrzygnęło się dopiero w ostatnich sekundach dogrywki.

Wydawało się, że to goście z Włocławka będą kontrolować przebieg tego spotkania. Szybko wypracowali sobie kilku punktową przewagę, która po trójce Lorinzy Harringtona wynosiła nawet dziesięć oczek. W drugiej kwarcie AZS Koszalin doszedł jednak do głosu. Dobre akcje w krótkim czasie Igora Milicicia oraz Marcina Dutkiewicza przy zastoju Anwilu doprowadziły do sytuacji, gdy gospodarze prowadzili 25:21. Od tego momentu mecz zaczął przypominać prawdziwą sinusoidę. Raz jedna drużyna wychodziła na delikatne prowadzenie, a raz druga. Przy zejściu do szatni tablica świetlna pokazywała wynik 39:44 dla przyjezdnych.

Prawdziwym asem gości okazał się Bartłomiej Wołoszyn. Nie grał Łukasz Majewski i dlatego popularny „Wołek” mógł liczyć na większą ilość minut. Otrzymaną szansę w pełni wykorzystał. Już po pierwszych dwóch kwartach miał 4/5 za trzy. W całym meczu rzucił 15 punktów (5/6 za trzy i 0/1 za dwa), a na dodatek zebrał sześć piłek. Niespodziewanie Wołoszyn okazał się wręcz bohaterem Anwilu.

W dalszej fazie przebieg meczu nie zmienił się jakoś szczególnie. Cały czas raz jedni gonili, a raz drudzy. Wszystko rozstrzygnęło się w ostatnich sekundach. Przy stanie 75:75 na zwycięstwo starał się rzucać LaMont McIntosh, ale zablokował go Corsley Edwards. To oznaczało dogrywkę.

Dodatkowy czas gry z cała pewnością nie był festiwalem ofensywnej koszykówki. Znowu napięcie trzymało do ostatnich sekund. Na 17 sekund przed końcem przy stanie 79:79 na linii rzutów wolnych stanął Corsley Edwards. Amerykanin pierwszy rzut zmarnował, ale drugi już wykorzystał i wyprowadził swój zespół na jednopunktowe prowadzenie. „Big Dog” w swoim stylu całkiem nieźle sobie poradził, bo zanotował double-double na poziomie 15 punktów i 12 zbiórek. Miał pewien problem z osobistymi (5/12), ale najważniejsze, że tego decydującego trafił. AZS dostał jednak jeszcze prawdziwy prezent od losu. Dosłownie w ostatnich sekundach Callistus Eziukwu został niesportowo sfaulowany przez Lawrance’a Kinnarda. Oznaczało to dwa rzuty wolne oraz piłkę z boku dla gospodarzy. Idealna sytuacja, aby wygrać ten mecz lub chociaż doprowadzić do kolejnej dogrywki. Amerykanin grający w Koszalinie nie wykorzystał żadnej ze swoich szans, a rzuty Marcina Dutkiewicza oraz Grzegorza Surmacza również nie mogły znaleźć drogi do celu. Takim sposobem Anwil Włocławek wygrał kolejne spotkanie i przybliżył się do uplasowania w czołowej trójce naszej ligi. Gracze AZSu mogą mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie, bo lepszej sytuacji w tych ostatnich sekundach nie mogli chyba sobie wymarzyć.

Callistus Eziukwu mógł został prawdziwym bohaterem, ale spalił się psychicznie w decydującym momencie. Mimo to jego występ indywidualny był całkiem niezły. Zdobył 20 punktów i miał 5 zbiórek. Marcin Dutkiewicz kolejny raz pokazał, że potrafi grać na wysokim poziomie. Tym razem zaliczył 14 punktów i 7 zbiórek. Był prawdziwą podporą swojego zespołu. Natomiast Grzegorz Surmacz rozegrał swój mecz sezonu. Rzucił 18 punktów i też miał 7 zbiórek.

W Anwilu oprócz wspomnianego Wołoszyna i Edwardsa nie najgorszy występ zaliczył też Krzysztof Szubarga – 14 punktów i 7 asyst. Z kolei Lawrance Kinnard miał 11 punktów i 7 zbiórek, ale mógł śmiało zostać antybohaterem meczu przez faul w ostatnich sekundach dogrywki. Miał szczęście. Podobnie jak cała włocławska ekipa…

 
AZS Koszalin – Anwil Włocławek 79:80 (17:21, 22:23, 21:14, 15:17, 4:5)

AZS: Eziukwu 20 (5 zb), Surmacz 18 (7 zb), Dutkiewicz 14 (7 zb), McIntosh 9, Bigus 8, Milicić 6 (7 as), Montgomery 2, Jarmakowicz 2, Łączyński 0 (6 as)

Anwil: Wołoszyn 15 (6 zb), Edwards 15 (12 zb), Szubarga 14 (7 as), Kinnard 11 (7 zb), Berisha 8, Harrington 7, Allen 6 (5 zb), Hajrić 2 (5 zb), Lewis 2

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Piąta wygrana Mistrzów Polski w lidze VTB.

Mistrz Polski góruje nad Mistrzem Czech. Koszykarze Asseco Prokom wygrali w Gdyni z CEZ Nymburk 77:66 (19:6, 15:15, 23:14, 20:31)...

Zamknij