Anwil wygrał w Poznaniu

Kolejne zwycięstwo odnieśli koszykarze Anwilu Włocławek. Tym razem w meczu wyjazdowym pokonali PBG Basket Poznań. „Rottweilery” uchodziły za faworyta tego pojedynku i udowodniły to na parkiecie. Goście spokojnie kontrolowali sytuację na placu gry.

W tym meczu bardzo ciekawie zapowiadał się pojedynek dwóch zawodników grających bliżej kosza. Z jednej strony rewelacyjny Damian Kulig, a z drugiej niezwykle doświadczony Corsley Edwards. Już od samego początku było widać, że to właśnie ta dwójka może dyktować warunki na parkiecie. Po 3,5 min gry na tablicy widniał wynik 4:7. Dla PBG Basket Poznań wszystkie punkty rzucił właśnie Kulig, a w Anwilu Włocławek 5 „oczek” na koncie miał Edwards. Po I kwarcie obydwaj mieli po 8 punktów przy swoich nazwiskach. Na koniec meczu przedstawiciel gospodarzy zaliczył double-double. Miał 16 punktów i 11 zbiórek. Bardzo dobrze sobie radził, ale zupełnie nie mógł wstrzelić się z dystansu i miał 0/5 za trzy. Z kolei Amerykanin grający w Anwilu nie musiał wznosić się na szczyt swoich umiejętności, bo jego zespół dobrze sobie radził i zdobył 13 punktów.

Goście od początku meczu byli stroną przeważającą i dlatego po pierwszych dziesięciu minutach gry prowadzili czterema punktami. W drugiej części spotkania Anwil jeszcze bardziej poczuł grę i zdecydowanie oddalił się od swoich przeciwników. Najpierw kilka rzutów trafił Dardan Berisha, a następnie wyręczali go głównie Krzysztof Szubarga oraz Lawrance Kinnard. Tuż przed syreną polski rozgrywający dorzucił dwa punkty i przy zejściu do szatni wynik brzmiał 31:48. Przed Basketem było trudne zadanie, którego nie zdołał wypełnić. Na dodatek w III kwarcie Anwil cały czas nie zwalniał tempa. Niemal w połowie tej odsłony Łukasz Majewski zdobył dwa punkty i goście osiągnęli najwyższe prowadzenie – 38:59. Zespół z Poznania przy tak dysponowanych rywalach mógł już uratować tylko cud, ale on nie nadszedł. W ostatniej kwarcie gospodarze zmniejszyli trochę stratę głównie za sprawą dobrej gry serbskiego duetu Zarko Comagic & Djordje Micic, ale żeby odwrócić losy tego spotkania to było stanowczo za mało. Na koniec meczu do kosza trafił jeszcze młody Michał Sokołowski z Anwilu ustalając wynik na 64:78.

Anwil kontrolował wydarzenia na parkiecie i dlatego trener Emir Mutapcic kolejny raz mógł dać szansę rezerwowym oraz pozwolić odpocząć podstawowym zawodnikom. Żaden z włocławskich zawodników nie przebywał na parkiecie nawet 30 minut. Najdłużej grał Krzysztof Szubarga – niecałe 29 minut. To akurat spowodowane jest tym, że kontuzję cały czas leczy Lorinza Harrington, a młody Kamil Maciejewski nie jest chyba jeszcze gotowy, aby udźwignąć sporą ilość minut na poziomie naszej ekstraklasy.

Obok wspomnianego Kuliga czołową postacią PBG Basket Poznań był Djordje Micic, który zdobył 21 punktów.

Natomiast w Anwilu dobrze zagrał Edwards, ale na pochwalę zasługują również tacy zawodnicy jak Krzysztof Szubarga (16 punktów), Dardan Berisha (12 punktów), Łukasz Majewski (11 punktów) oraz Nick Lewis (11 pkt i 5 zb). Na największe brawa zasługuje jednak cała drużyna.

Seid Hajric spędził na parkiecie 11 minut. Jego dorobek to 0/2 z gry, 1 faul, 1 przechwyt i raz został zablokowany. Jak widać, musi upłynąć jeszcze trochę czasu zanim Bośniak z polskim paszportem wróci do pełnej dyspozycji po kontuzji. W decydującej części sezonu powinien być jednak solidnym wzmocnieniem Anwilu.

 

PBG Basket Poznań – Anwil Włocławek 64:78 (15:19, 16:29, 11:13, 22:17)

PBG Basket: Micić 21, Kulig 16 (13 zb), Comagić 9 (10 zb), Bartosz 7, Parzeński 6, Nikolić 2, Smorawiński 2, Nowak 1, Martuzalski 0

Anwil: Szubarga 16 (5 as), Edwards 13, Berisha 12, Lewis 11 (5 zb), Majewski 11, Kinnard 7 (8 zb), Allen 4, Wołoszyn 2, Sokołowski 2, Hajrić 0, Maciejewski 0

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. woy9 napisał(a):

    Micic i Kulig w lato do Anwilu.

  2. Mac napisał(a):

    Nie zdziwię się jeśli tak będzie. Anwil lubi kontraktować graczy, którzy zagrali przeciwko nim dobre mecze :P. Co do Kuliga to chyba trzeba określić go mianem rewelacji.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Sensacji być nie mogło. Śląsk ogrywa ŁKS.

Autor: Bartek Berbeć Będący ostatnio w fatalnej dyspozycji koszykarze z Łodzi rywalizowali we Wrocławiu z czołową w poprzednich dwóch miesiącach...

Zamknij