Trefl rozdawał karty w meczu z Anwilem

Anwil Włocławek miał dwa tygodnie spokoju. Nie rozgrywali w tym czasie żadnego spotkania. Mogli wypocząć, nowi zawodnicy mieli dobrą okazję na lepsze wdrożenie się do zespołu oraz przede wszystkim mogli myśleć jak pokonać Trefl Sopot. Włocławianie nie wykorzystali jednak tego czasu w należyty sposób, bo to ekipa z Trójmiasta okazała się wyraźnie lepsza.

Anwil Włocławek siał zagrożenie tylko w pierwszej kwarcie. Ta odsłona tego meczu pozwoliła nam wierzyć, że to będzie świetny pojedynek do którego goście są należycie przygotowani. W samej końcówce Bartłomiej Wołoszyn jeszcze sprytnie wymusił faul Łukasza Koszarka przy rzucie za trzy i zamienił wszystkie wolne na punkty. Po pierwszych dziesięciu minutach gry „Rottweilery” prowadziły 22:28.

Na samym początku drugiej kwarty z dystansu trafił Dardan Berisha i goście uciekli na dziewięć punktów. Trefl Sopot nie był jednak załamany takim obrotem spraw i dzielnie starał się niwelować różnice. Na 5:41 min przed przerwą za trzy trafił tym razem Filip Dylewicz i tym sposobem gospodarze odzyskali prowadzenie. Tablica wyników wskazywała 36:35. Od tego momentu gra była naprawdę wyrównana. Przełomowy moment nastąpił jednak na 2:22 min przed końcem kwarty. Krzysztof Szubarga zapracował na faul techniczny. Koszarek wykorzystał cztery rzuty wolne i od tej chwili zaczął dominować na parkiecie. Samą końcówkę drugiej kwarty sopocianie wygrali 12:0. Przy zejściu do szatni wynik brzmiał 53:43.

Z Anwilu zupełnie uciekło powietrze. Trefl zaczął rozdawać karty. Gospodarze spokojnie i konsekwentnie budowali swoją przewagę, a goście nic nie mogli z tym zrobić. Włocławianie mieli dziurawą obronę i na dodatek momentami brak pomysłu na grę w ataku. Trefl mógł rozwijać swoje skrzydła napędzając to co najbardziej lubi, czyli szybkie ataki. Po trzech kwartach było już 76:62, a w ostatniej odsłonie przewaga gospodarzy sięgała już 22 punktów, ale ostatecznie zakończyło się na 93:72. Można powiedzieć, że Anwil został wypunktowany.

Niekwestionowaną gwiazdą włocławskiego zespołu jest bez wątpienia Corsley Edwards. Tym razem Amerykanin jednak zawiódł. Miał problem z faulami i zwyczajnie sobie nie radził pod koszem. Jego dorobek to 9 punktów i 3 zbiórki. Od takiego zawodnika trzeba wymagać więcej. Prawdziwą lekcję dał mu John Turek, który zgromadził 17 punktów na skuteczności 7/7 z gry.

Włocławianie sporo zastrzeżeń mogą mieć również np. do Łukasza Majewskiego. Kapitan Anwilu nie popisał się zdobywając 1 punkt na skuteczności 0/5 z gry oraz 1/2 z wolnych. W obronie też nie stanowił muru nie do przejścia.

Z kolei pozytywny występ zaliczył John Allen. Rzucił 21 punktów. Kolejny raz udowodnił, że główną cechą jego gry jest myślenie. To zawodnik z wysokim koszykarskim IQ. Oczywiście można mieć jakieś pretensje, że kilka rzutów, których nie trafił powinny znaleźć się w koszu, ale Allen to i tak jedyny zawodnik gości, który pokazał coś pozytywnego. Starał się również Krzysztof Szubarga (10 punktów), który przeprowadził kilka fajnych akcji, ale miał też naprawdę mnóstwo pomyłek czy to w obronie czy to w ataku.

Motorem napędowym Trefla jest Łukasz Koszarek i nie inaczej było tym razem. „Koszar” zanotował 17 punktów i 6 asyst. Jeśli ta maszyna potrzebowała jednak delikatnego odpoczynku to nie miała o co się martwić, bo silne wsparcie stanowili koledzy. Świetne zawody rozegrał młody Adam Waczyński. Rzucił 19 punktów i zebrał 6 piłek. Nic dziwnego, że po meczu przedłużono z nim kontrakt.

Kolejnym gracze Trefla o którym warto wspomnieć jest Filip Dylewicz. „Dylu” nie wychodzi już na pierwszy plan jak w przeszłości, ale cały czas jest niezwykle ważnym ogniwem. Potrafi rzucać kluczowe punkty. Przeciwko Anwilowi uzbierał 12 punktów oraz 6 zbiórek.

Niedawno do zespołu z Sopotu dołączył Jermaine Mallett i chyba dobrze się wkomponował, bo rozegrał naprawdę dobre spotkanie. Rzucił 16 punktów. trefl może mieć z niego sporo korzyści. Co ciekawe, ostatni mecz w barwach ŁKSu amerykański zawodnik rozegrał właśnie przeciwko Anwilowi. Wtedy rzucił 13 punktów, ale jego zespół przegrał. Teraz rewanż w pełni się udał.

 

 

Trefl Sopot – Anwil Włocławek 93:72 (22:28, 31:15, 23:19, 17:10)

Trefl: Waczyński 19 (6 zb), Koszarek 17 (6 as), Turek 17, Mallett 16, Dylewicz 12 (6 zb), Wiśniewski 7, Burgess 5 (8 zb), Cummings 0, Stefański 0

Anwil: Allen 21, Szubarga 10, Lewis 9, Edwards 9, Berisha 8, Wołoszyn 6, Kinnard 6 (5 zb), Harrington 2, Majewski 1, Glabas 0

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Waczyński na dłużej z Treflem

Obecny kontrakt Adama Waczyńskiego był ważny do końca tego sezonu. Zawodnik, który świetnie czuje się w Sopocie, postanowił przedłużyć swoją...

Zamknij