ŁKS bez szans w Słupsku

Skuteczna gra w drugiej połowie pozwoliła Enerdze Czarnym Słupsk odnieść pewne zwycięstwo 87-61 z ŁKS-em Łódź we własnej hali


Koszykarze ŁKS-u przystąpili do spotkania osłabieni brakiem wytransferowanego do Zastalu Zielona Góra Kirka Archibeque’a. Tym samym w zespole z Łodzi pozostało już tylko dwóch obcokrajowców (rodacy Archibeque’a – Jermaine Mallett i B.J. Holmes). Piotr Zych nie mając zbyt wielkiego pola manewru postanowił dać szansę w pierwszej piątce na pozycjach podkoszowych dwóm Polakom, Krzysztofowi Sulimie i Marcinowi Salamonikowi. Obaj mierzą zaledwie po 202 cm i w rywalizacji z centrami Energii Davidem Weaverem i Scottem Morrisonem byli z góry skazani na pożarcie. Sulima i Salamonik jednak nic sobie z tego nie robili i rozegrali bardzo dobre spotkanie. Ten pierwszy w 32 minuty rzucił 19 punktów i zebrał 4 piłki, a drugi 16 punktów (6-14 FG) i 5 zbiórek  w 25 minut.

Ich wysiłki na nic się zdał, ponieważ do poziomu dwóch młodych środkowych nie dostosowała się reszta drużyny, a szczególnie wspomniani wyżej Amerykanie. Rewelacyjny na początku sezonu Mallett zapewne sam zastanawia się gdzie podziała się jego forma z pierwszych meczów. Przeciwko Czarnym zdobył 6 punktów w 23 minuty, a B.J. Holmes, który spędził na parkiecie 8 minut mniej rzucił 2 punkty i stracił 4 piłki.

Skazywani na wysoką porażkę łodzianie ostatecznie się od niej nie uchronili, ale walczyli dzielnie przez ponad 30 minut. Pierwsze siedem minut należało do ŁKS-u, który po trafieniu Sulimy z rzutu osobistego prowadził 19-18. Co prawda pierwszą kwartę wygrali Czarni dzięki skutecznej grze amerykańskiego kwartetu ze Słupska. Punkty zdobywali kolejno Darnell Hinson, Weaver, Stanley Burrell i Scott Morrison. Ostatecznie po 10 minutach na tablicy widniał wynik 25-21 dla gospodarzy.

Także w drugiej i trzeciej kwarcie ŁKS dzielnie trzymał się na niewielki dystans od Czarnych. Co prawda to drużyna Dainiusa Adomaitisa nie oddawała prowadzenia ani na sekundę, to sporo pochwał należy się dla gości. Przed ostatnią „ćwiartką” było 63-52 dla miejscowych.

Pierwsze punkty w ostatniej odsłonie zdobył dopiero po niemal dwóch minutach Filip Kenig i przewaga Czarnych zmalała do zaledwie ośmiu „oczek” (55-63). Kolejne minuty należały jednak do słupszczan, którzy do końca meczu zdobyli 24 punkty przy zaledwie 6 ŁKS-u.

Najlepszym zawodnikiem drużyny Adomaitisa był Burrell, który zanotował 16 punktów, 6 asyst, 3 zbiórki i 3 przechwyty. czarni wygrali walkę na tablicach 38-27, a aż 21 z 32 trafionych rzutów z gry było asystowanych.

Powiedzieli po meczu: (wysłuchał Karol Sadowski)

Dainius Adomaitis, trener Energi Czarnych:

W pierwszej połowie popełniliśmy wiele błędów, które mogły wynikać z naszej bardzo dużej chęci wygrania tego meczu. ŁKS zdobywał wtedy łatwe punkty. Przed spotkaniem założyliśmy sobie, że musimy dominować w grze podkoszowej. W pierwszych 20 minutach mieliśmy jednak z tym bardzo duży problem, a rywale zdobyli aż 22 punkty spod kosza. W kolejnych kwartach nasza gra była już duża lepsza. Przede wszystkim funkcjonowała obrona, a i wtedy łodzianie pod koszem nie mieli większych szans. Trafili nam zaledwie 4 punkty. Mimo wszystko cieszy mnie dzisiejsza postawa moich zawodników. 

Piotr Zych, szkoleniowiec ŁKS-u:

Gratuluję wygranej rywalom. Przede wszystkim mój zespół ma problem w grze podkoszowej. Nie dość, że drużynę opuścił Kirk Archibeque, to dodatkowo jeszcze do gry nie jest gotowy Jakub Dłuski. Koszykarze Czarnych doskonale wykorzystali naszą słabość. Jednak chciałbym serdecznie podziękować moim zawodnikom za to, że przez długi czas dzielnie walczyli z gospodarzami, jak równy z równym. Oni wierzyli w tą wygraną.

Krzysztof Roszyk, koszykarz Energi Czarnych:

W pierwszej połowie nasza gra wyglądała tak, jakbyśmy byli ospali zarówno w ataku jak i w obronie. W drugiej zaś, po przez nasze dużo agresywniejsze krycie, atak wyglądał już zdecydowanie lepiej. Staraliśmy się umiejętnie wykorzystywać naszą przewagę pod koszem. Udało się. Wyszliśmy na wysokie prowadzenie,  a potem już tylko staraliśmy się kontrolować przebieg meczu.

Energa Czarni Słupsk – ŁKS Łódź 87:61 (25:21, 20:20, 18:11, 24:9)

Czarni: Stanley Burrell 16, Darnell Hinson 14, Scott Morrison 13, David Weaver 11, Paweł Leończyk 11, Krzysztof Roszyk 9,Paweł Kikowski 9, Mantas Cesnauskis 2, Patryk Przyborowski 2, Wojciech Osiński 0, Szymon Długosz 0.

ŁKS: Krzysztof Sulima 19, Marcin Salamonik 16, Jermaine Mallett 6, Bartłomiej Szczepaniak 6, Bartłomiej Bartoszewicz 4, Piotr Trepka 3, Filip Kenig 3, Dariusz Kalinowski 2, B.J. Holmes 2, Michał Krajewski 0.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Połowinki w PLK (6/13) – Śląsk Wrocław

Już dziś po rozegraniu dwóch, zaległych spotkań osiągniemy półmetek rozgrywek Tauron Basket Ligi. Od zeszłego tygodnia prezentujemy Wam zespołowe podsumowanie każdej drużyny. Poprzez następną...

Zamknij