Niesamowity mecz w Tarnobrzegu!

Koszykówka to piękny sport. Fani na całym świecie zapewne najbardziej kochają spotkania emocjonujące i stojące pod znakiem ofensywy. Gra obronna to bez wątpienia bardzo ważny element koszykarskiego rzemiosła, ale przeciętnemu sympatykowi lepiej ogląda się spotkanie, w którym gracze oddają dużo rzutów i pada mnóstwo punktów. Tak właśnie wyglądało dzisiejsze spotkanie Siarka Tarnobrzeg – Anwil Włocławek. Jeśli ktoś nie jest przekonany do naszej ligi to naprawdę polecam obejrzeć ten spektakl.

Wynik spotkania otworzył Corsley Edwards. Nie oznaczało to jednak, że Anwil Włocławek narzuci swoje warunki podczas tego meczu i od początku do końca będzie kontrolował wydarzenia na parkiecie. Siarka Tarnobrzeg szybko rozegrała kilka udanych akcji i to właśnie ten zespół znalazł się na prowadzeniu. Co więcej, gospodarze stopniowo powiększali swoją przewagę i uciekali rywalom. Na 1:53 min przed końcem kwarty kolejne dwa „oczka” dorzucił Przemysław Karnowski i jego ekipa prowadziła w tym momencie 23:13. Sama końcówka należała jednak już do Anwilowców, którzy zaliczyli run 5-0. Po pierwszych dziesięciu minutach gry Siarka prowadziła 23:18.

Siarka grała bardzo przyjemną dla oka koszykówkę, a Anwil był trochę ospały. Gospodarze często mogli rzucać z czystych pozycji i przeprowadzać szybkie ataki.

W drugiej kwarcie Siarka cały czas grała swoje. Nie pozwalała sobie na utratę prowadzenia i nawet dalej odskakiwała. Anwil jednak wreszcie wziął się w garść. Na 1:11 min przed przerwą do kosza Dardan Berisha trafił do kosza i goście odzyskali prowadzenie. Teraz było 37:38. Przy zejściu do szatni to jednak Siarka była cały czas lepsza o kilka „oczek”. Zawodnicy tego zespołu wznawiali piłkę z okolic kosza rywali na 0.4 sekundy przed syreną. Wydawało się, że w tym czasie nic już nie można zrobić, ale Anwil zaspał, a J.T. Tiller trafił z półdystansu. Na półmetku było 44:41.

Trzecia odsłona była chyba najlepszą częścią tego spotkania. Obejrzeliśmy mnóstwo szybkiej i efektownej koszykówki. Na parkiecie królowała ofensywa, a to przecież zawsze miło się ogląda. Dodatkowo Siarka dorzuciła do pieca i w pewnym momencie wydawało się już, że „Rottweilery” mogą już zejść z placu gry, bo i tak nic nie wskórają. dokładnie w połowie kwarty było już 62:47. To nie oznaczało jednak końca Anwilu, a raczej zwiastowało początek wielkich emocji. Goście pokazali charakter i zaczęli stopniowo odrabiać straty. Poprawili swoją defensywę. Przez pewien czas bronili strefą, co przynosiło pozytywne skutki. Był moment gry, gdy Anwil zanotował trzy przechwyty z rzędu i udanie zakończył każdą z tych kontr. Ostatecznie po III kwartach tablica świetlna pokazywała wynik 73:72. W IV kwarcie wszystko jeszcze mogło się zdarzyć i działo się naprawdę wiele.

Czwarta część spotkania to niezwykle wyrównany bój. Anwil zdołał jednak wyjść na czteropunktowe prowadzenie. Tak naprawdę wszystko rozegrało się w ostatniej minucie. Postaram się przybliżyć najważniejsze wydarzenia z tego okresu:

  • Karnowski trafia za dwa, jest 90:91 i 29 sekund do końca
  • Piechowicz fauluje Allena, Amerykanin nie trafia pierwszego wolnego, ale w drugim się nie myli, jest 90:92 i jakieś 23 sekundy na zegarze
  • Tiller nie trafia za trzy, Anwil zbiera i znowu faulowany jest Allen
  • Allen ponownie trafia tylko jednego wolnego, jest 90:93 i jakieś 3 sekundy do końcowej syreny
  • Czas dla trenera Szczubiała
  • Miller wznawia zza linii bocznej, za bardzo nie ma do kogo podać, bo Anwil dobrze odcina strzelców Siarki, uciekł jednak Karnowski, który oddał rzut za trzy i trafił!!!!!!!!!!
  • Było 93:93 i 0.5 sekundy do końca, Anwil w tym czasie nic już nie zdziałał i pozostało szykowanie się do dogrywki

Takim sposobem młody Przemysław Karnowski został bohaterem. To była jego pierwsza celna trójka w najwyższej klasie rozgrywkowej (dotychczas miał 0/4). Takie występy pamięta się latami.

W dogrywce swoje piąte przewinienie bardzo szybko złapał Corsley Edwards i zakończył swój udział w tym starciu. Wszyscy chyba wiemy jak ważna to jest postać dla Anwilu, więc można było podejrzewać, że goście będą mieli pod górkę. Na początku gra toczyła się niemal w systemie kosz-za-kosz. Obydwa zespoły miały świadomość, że każdy błąd, nawet ten najmniejszy, może być na wagę zwycięstwa. Taką delikatną wymianę ciosów przełamał Josh Miller trafiając za trzy na 1:21 min przed końcem. Anwil wyraźnie zachwiał się po tym trafieniu i w grę włocławian wdarło się trochę nerwowości. Na 30 sekund przed końcem całą sytuację mógł wyprostować Seid Hajric, który trafił z faulem, ale nie wykorzystał rzutu wolnego i gospodarze byli cały czas o punkcik lepsi. Pozostawało mało czasu, więc „Rottweilery” musiały szybko faulować, żeby myśleć o rozstrzygnięciu meczu na swoją korzyść. Miller jednak dwukrotnie nie pomylił się przy wolnych i Siarka cały czas zachowywała trzypunktową przewagę. W kolejnej akcji doskonale zobrazowana została nerwowość Anwilu. Krzysztof Szubarga rzucał za trzy na remis, ale nie trafił. Mimo to zebrał po sobie piłkę. Do wyrównania próbował doprowadzić również Łukasz Majewski, ale on też się pomylił. Goście mieli dwie takie szanse i żadnej nie wykorzystali. Później gracze Siarki porzucali sobie jeszcze kilka osobistych, a Szubarga udanie wjechał pod kosz. Ostatecznie ten niesamowity i niezwykły mecz zakończył się wynikiem 109:104.

Wspomniałem, że Przemysław Karnowski to bohater tego spotkania. Uważam, że to stwierdzenie w żadnym stopniu nie jest przesadzone. Nasz młodzieżowiec grał niczym doświadczony center europejskiego formatu. Dobrze się ustawiał, wykorzystywał świetne podania kolegów i zaprezentował spory wachlarz zagrań. Ukoronowaniem tego wszystkiego była trójka na koniec IV kwarty. Karnowski zapisał na swoim koncie 27 punktów i 6 zbiórek. Bez wątpienia to jego najlepszy występ na szczeblu seniorskim. Nad pewnymi elementami musi jeszcze solidnie popracować, ale ten występ pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to możemy mieć podkoszowego wielkiej klasy.

Drugim bohaterem tego spotkania był Josh Miller. Ten mierzący zaledwie 170 cm wzrostu rozgrywający wyglądał niczym liliput wśród olbrzymów. Nadrabiał jednak świetnym kozłem i tymi swoimi kocimi ruchami. Bardzo łatwo znajdował sobie pozycję rzutową albo rajdami rozbijał obronę rywali. Miller zdobył 29 punktów oraz rozdał 11 asyst.

Bardzo dobre wrażenie swoją grą wywarł również Marek Piechowicz. Ujawnił się jego gracz niemal kompletny. Przeciwko Anwilowi, którego w przeszłości reprezentował, rzucił 15 punktów.

Pod koszem wielką pracę wykonywal Nicchaeus Doaks. Przez cały mecz był bardzo aktywny. Zaowocowało to 20 punktami i 12 zbiórkami.

Anwil Włocławek całe spotkanie grał praktycznie szóstką zawodników, z czego piątka jakoś się wyróżniła. Wygląda na to, że „Rottweilery” mają problem z ławką rezerwowych…

John Allen rzucił 18 punktów, był aktywny, ale trzeba obiektywnie przyznać, że zawalił końcówkę IV kwarty. Gdyby trafił o dwa lub chociaż jeden wolny więcej to Anwil wracał by do domu ze zwycięstwem. Podobnie Seid Hajric. Bośniak z polskim paszportem ugrał 20 punktów i 11 zbiórek, ale w najważniejszym momencie ręka mu zadrżała. Już w dogrywce przy trzypunktowej stracie miał akcję 2+1, ale pomylił się na linii rzutów wolnych.

Corsley Edwards tym razem nie dominował tak jak w przeszłości. Rzucił 16 punktów i zebrał 7 piłek. Miewał problemy z podkoszowymi Siarki. Cały czas nie wiem jakim cudem zmarnował kilka rzutów, bo piłka wręcz się wytoczyła z obręczy, ale chyba trzeba po prostu przyjąć to jako kolejną właściwość Amerykanina, bo niemal w każdym meczu zdarzają mu się takie sytuacje.

Double-double zanotował też Krzysztof Szubarga. W jego przypadku złożyło się na to 16 punktów i 11 asyst. Gdyby jeszcze udawało mu się lepiej bronić to mógłby to być dla niego całkiem udany występ…

Kolejny raz w tym sezonie dobrze spisał się Dardan Berisha. Reprezentant Polski zapisał tym razem na swoim koncie 20 punktów. Potrafi przymierzyć z dystansu niczym rasowy snajper, ale dynamiczne wejścia na kosz też nie są mu obce.

 

 

Siarka Tarnobrzeg – Anwil Włocławek 109:104 (23:18, 21:23, 29:31, 20:21, d. 16:11)

Siarka: Miller 29 (11 as), Karnowski 27 (6 zb), Doaks 20 (12 zb), Piechowicz 15, Corbett 9, Tiller 7, Wyka 2, Rabka 0, Barycz 0

Anwil: Berisha 20, Hajrić 20 (11 zb), Allen 18, Szubarga 16 (10 as), Edwards 16 (7 zb), Majewski 8, Lewis 6, Nowakowski 0, Wołoszyn 0, Glabas 0.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Hodge ukradł wygraną Polpharmie. Kamiński przegrywa po raz pierwszy.

Po niezwykle wyrównanym pojedynku, ekipa Zastalu Zielona Góra okazała się lepsza od Polpharmy Starogard Gdański, wygrywając 87:82. Kulminacyjnym momentem tej...

Zamknij